środa, 1 lutego 2017

Białe. Zimna wyspa Spitsbergen



Wydawałoby się, że zima, śnieg i daleka północ są niewdzięcznym tematem dla reportażu. Jest wręcz przeciwnie, zima bywa malownicza i dramatyczna, śnieg ma nie jedno oblicze a daleka północ to okazuje się nie mniej ciekawa niż najpopularniejsze miejsca na Ziemi. 

Ze wszystkich gatunków literackich to właśnie reportaż od lat jest dla mnie najciekawszy i ta książka tylko mnie w tym utwierdza. Niby zwykły reporterski wyjazd na archipelag Svalbard, niby spotkania ze zwykłymi mieszkańcami a jednak jest w tej książce coś niezwykłego. Coś, co porusza i uświadamia nam, że nawet w niewielkiej społeczności są niebanalne osobowości i mnóstwo ciekawych wydarzeń. Trzeba tylko poszukać nieco głębiej.

Wspominałem o niebanalnych ludziach. Tutaj co kilka stron pojawia się ktoś interesujący. Mamy Galinę, która wypadła ze statku wycieczkowego w 1985 roku w okolicach wyspy Spitsbergen i cudem dopłynęła do brzegu i przeżyła. 

Mamy historię Omida, który uciekł z Iranu i jego przyjazd na Spitsbergen okazał się biletem w jedną stronę, bowiem gdyby zdecydował się na wyjazd do Norwegii byłby deportowany do Iranu a tam nie miałby szans na przeżycie. 
Jest też historia Rosjan i Ukraińców pracujących kiedyś w kopalniach. Jest też tragiczna historia młodych studentów, którzy zapadli na tajemniczą chorobę i wszyscy zmarli. Dopiero po latach odkryto przyczynę.

Oczywiście w książce o Spitsbergenie nie mogło zabraknąć historii polskiej bazy polarnej. Są opisane warunki w jakich mieszkają naukowcy, czym się zajmują i jak im mijają dni. Dla mnie najbardziej poruszającym momentem była opisana relacja z sytuacji jaka zapadła w polskim obozie w czasie ogłoszenia stanu wojennego  13 grudnia 1981 roku. Nie przypuszczałem, że pracownicy naukowi mogą być narażeni na niebezpieczeństwo.
Jest też historia Polki tam mieszkającej i mającej zagrodę z psami do zaprzęgów.

Ale są też sytuacje śmieszne. Chociażby opis hiszpańskiej ekspedycji, która postanowiła objechać archipelag i miała nawet dość pokaźne wsparcie z Hiszpanii. I tu będzie mały spojler, bo jak łatwo się można domyśleć ich ekspedycja zakończyła się fiaskiem. Przylecieli wyletnieni i kompletnie nieświadomi jak powinno się zabierać za tak ekstremalne wyprawy. Dodam tylko, że ich podróż trwała kilkaset metrów na płycie lotniska.

Dla mnie dość ciekawy okazał się globalny bank nasion na Spitsbergenie. Już sama budowla jest ciekawa, ponieważ jest to jama wydrążona w wiecznej zmarzlinie i niewielu ludzi ma tam wstęp. Jest to chyba jedno z najważniejszych miejsc na świecie, ponieważ przechowuje się tam nasiona roślin jadalnych i jest to rodzaj zabezpieczenia dla ludzkości. 
Jest tam mnóstwo ciekawych historii, bo Spitsbergen zamieszkuje ponad 50 narodowości, z czego najliczniejszą mniejszość etniczną stanowią Tajowie, co już samo w sobie brzmi dość abstrakcyjnie.

Ale Spitsbergen to nie tylko ludzie, to przede wszystkim natura. To tutaj mamy zimę polarną, gdzie słońce przebywa poza horyzontem pół roku. Wyobrażacie sobie pół roku bez słońca? Bez światła dziennego? Albo kilka miesięcy, kiedy to słońce świeci całą dobę? To trzeba na prawdę wielkiej determinacji, aby zdecydować się na życie w takich warunkach. 
Autorka opisuje rytuały mieszkańców w tak trudnych warunkach. Mówi o tym jak sobie radzą z zimnem, ciemnością i samotnością. Bo mimo wszystko to samotność jest tym, co najbardziej ludziom doskwiera. Wielu mieszkańców północy celebruje kus, czyli tak popularne teraz hygge. To dokładnie to samo, celebrowanie bliskości, ciepła, ciepłych skarpet, koniaku, smacznego jedzenia i relaksu.

No i nie mogło w tej książce zabraknąć niedźwiedzi polarnych. Oczywiście polowanie na nie jest teraz zabronione, ale w przeszłości było ono dość popularne. Jest opisane jak należy się zachować przy spotkaniu z takim zwierzęciem i jak się zabezpieczać, aby do takich spotkań nie dochodziło.

Jak widzicie tematów w tej książce jest bez liku, a wspomniałem tylko o kilku. Białe, to książka dla ciekawych świata, dla takich kanapowców jak ja, którzy nie mają odwagi i determinacji pojechać w taką podróż i oddać się temu miejscu bez reszty chociażby na kilka tygodni. Śmiem twierdzić też, że Białe to ciepła opowieść o zimnej północy. To relacja dziennikarki, która umie zbudować bliższe relacje ze swoimi bohaterami. To spostrzegawcze oko i lekkie pióro, bo z rzeczy banalnych stają się one niezwykłe. Lecz na próżno tu szukać patosu czy bezkrytycznych relacji. To taka książka, po przeczytaniu której zna się dobrze to miejsce. I gdybym zdecydował się pojechać na Spitsbergen to za sprawą tej książki czułbym się tam dość swobodnie i można powiedzieć swojsko.

Polecam książkę Ilony Wiśniewskiej „Białe. Zimna wyspa Spitsbergen”. To przykład świetnej reporterskiej roboty i kunszt pisarski.

1 komentarz:

  1. Dla mnie to bardzo wdzięczny temat, ja uwielbiam zimę i takie warunki, kocham też miśki polarne, więc spokojnie mogę jechać :D

    OdpowiedzUsuń